Swoją drogą
Tomasz Michniewicz — Książki podróżnicze i przewodniki

To, co się dalej działo, pamiętam bardzo słabo. Było dużo krzyku i trzaskania drzwiami, posterunkowi wbiegali i wybiegali, inspektor siedział nieruchomo i przyglądał mi się badawczo, a ja próbowałem myśleć logicznie. Minęło kilka nerwowych minut i śledczy postanowił rozjaśnić mi sytuację. Odchylił się do tyłu, złożył ręce na brzuchu i zaczął kręcić kciukami młynka.

– Z tego miejsca są tylko dwa wyjścia. Pierwsze: płacisz karę, dostajesz paszport i wracasz do domu. Drugie: nie płacisz, ja rekwiruję twój paszport i ślę go oficjalną drogą do odpowiedniego departamentu, który i tak ściągnie z ciebie te pieniądze. A u nas poczta słabo działa, dużo ma opóźnień, zajmie to pewnie kilka tygodni. No, pomyśl, przecież masz pieniądze, wy wszyscy macie dużo pieniędzy, wszyscy, którzy tu przyjeżdżacie, wydajecie majątek na bilety lotnicze, na te pamiątki, na te przejażdżki po rzece. Nie cwaniakuj, że taki niby jesteś biedny, chłoptasiu, bo ja wiem, że nie jesteś. Zapłacisz tak czy owak, bo mam twoje oświadczenie. Pytanie tylko, kiedy stąd wyjdziesz.