Swoją drogą
Tomasz Michniewicz — Książki podróżnicze i przewodniki

W pewnym momencie gwałtownym ruchem wyrwał urzędową kopertę swojemu podwładnemu, który wciąż kaligrafował na niej adres mitycznego departamentu, co dało w efekcie pociągłą kreskę przez całą jej szerokość. Inspektor przeciągnął językiem po zębach i mlasnął, następnie wyjął z koperty moje oświadczenie i oznajmił:

– Dopiszesz tu jeszcze jedno zdanie.

Było mi już wszystko jedno. Wziąłem do ręki długopis bez skuwki.

– Obiecuję, że następnym razem zatrudnię lokalnego przewodnika… – zaczął dyktować inspektor.

Zapisałem, w dokładnym brzmieniu.

– … i zgadzam się na karę w wysokości… pięciuset dolarów… – zakończył, patrząc badawczo. Podniosłem powoli wzrok znad kartki.

– Pięciuset…? Niech będzie.

– To tego nie pisz.