W pewnym momencie gwałtownym ruchem wyrwał urzędową kopertę swojemu podwładnemu, który wciąż kaligrafował na niej adres mitycznego departamentu, co dało w efekcie pociągłą kreskę przez całą jej szerokość. Inspektor przeciągnął językiem po zębach i mlasnął, następnie wyjął z koperty moje oświadczenie i oznajmił:
– Dopiszesz tu jeszcze jedno zdanie.
Było mi już wszystko jedno. Wziąłem do ręki długopis bez skuwki.
– Obiecuję, że następnym razem zatrudnię lokalnego przewodnika… – zaczął dyktować inspektor.
Zapisałem, w dokładnym brzmieniu.
– … i zgadzam się na karę w wysokości… pięciuset dolarów… – zakończył, patrząc badawczo. Podniosłem powoli wzrok znad kartki.
– Pięciuset…? Niech będzie.
– To tego nie pisz.