Syn
Jo Nesbø — Literatura piękna

Tak czy owak. Rover spojrzał na tatuaż na drugim przedramieniu. Katedra z dwiema wieżami. Każda za odbytą karę. Żadna t a k c z y o w a k nie miała związku z tym, z czym przyszedł. Szmuglował broń dla klubu motocyklowego, niektóre sztuki przerabiał w swoim warsztacie. Był w tym dobry. Za dobry. Tak dobry, że w końcu nie mógł dłużej pozostawać niewidzialny i musiał dać się złapać. I t a k c z y o w a k na tyle dobry, że po pierwszej odsiadce Nestor przyjął go do swojego ciepełka. Albo do chłodu. Kupił go całego, żeby najlepszą broń dostawali jego ludzie, a nie typki od motocykli czy jakaś inna konkurencja. Za kilka miesięcy pracy zapłacił więcej, niż Rover zdołałby do końca życia zarobić w tym swoim warsztacie motocyklowym. W zamian jednak Nestor żądał dużo. Za dużo.