– No i dopadli ją w lasku, krew z niej tryskała. Leżała nieruchomo i tylko na nas patrzyła. Ten kundel odgryzł jej kawałek twarzy, widać było zęby. – Rover się skrzywił, bo wreszcie dochodził do sedna. – Nestor powiedział nam, że najwyższy czas dać przykład, pokazać innym dziewczynom, co ryzykują. A ponieważ Mińsk i tak była bezwartościowa, z taką twarzą... – Rover przełknął ślinę. – ...kazał mi to zrobić. Skończyć z nią. To miał być dowód na moją lojalność, no nie? Miałem przy sobie pistolet, starego rugera MK II, przy którym wcześniej trochę pomajstrowałem. I chciałem to zrobić. Naprawdę chciałem, więc nie o to chodzi...
Rover poczuł, że gardło mu się zaciska. Ile razy już o tym myślał, przerabiał sekundy tamtej nocy w parku Tøyen, oglądał powtórkę filmu z dziewczyną, Nestorem i sobą samym w rolach głównych, z pozostałymi w rolach milczących świadków, bo nawet pies ucichł? Sto razy? Tysiąc? A jednak dopiero teraz, gdy pierwszy raz powiedział o tym głośno, uświadomił sobie, że to nie był sen, że to naprawdę się wydarzyło. A raczej dopiero teraz jakby zrozumiało to jego ciało. Dlatego usiłowało opróżnić żołądek. Rover głęboko oddychał przez nos, żeby stłumić mdłości.