Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Mario Vargas Llosa — Literatura

Dla niej owego lata dałem w zęby Luquenowi, jednemu z moich najlepszych kumpli. Zebraliśmy się kiedyś, dziewczyny i chłopaki z dzielnicy, na rogu Kolumba i Diega Ferré, w ogrodzie rodziny Chacaltana, a Luquen, chcąc okazać się dowcipny, oznajmił nagle, że Chilijeczki to lafiryndy, bo nie są prawdziwymi blondynkami, tylko tlenionymi, i że za moimi plecami w Miraflores zaczęli mówić na nie „lafiry”. Posłałem mu prostego w szczękę, on zrobił unik i poszliśmy roztrzygnąć spór pięściami na rogu Reserva, obok urwiska. Nie odzywaliśmy się do siebie przez cały tydzień, aż na następnej imprezie dziewczyny i chłopaki z dzielnicy pogodzili nas.