Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Mario Vargas Llosa — Literatura

Ja zakochałem się w Lily po uszy, co jest najbardziej romantyczną formą zakochania się – mówiło się też „zabujać się na całego” – i owego pamiętnego lata poprosiłem ją o chodzenie trzy razy. Pierwszy raz w ostatnim rzędzie Ricardo Palma, tego kina w Parque Central w Miraflores, na poranku niedzielnym, a ona powiedziała mi, że nie, że jest jeszcze za młoda, żeby mieć chłopaka. Drugi raz na lodowisku, które otwarto właśnie tamtego lata pod Parque Salazar – tym razem powiedziała mi, że nie, że musi się zastanowić, bo chociaż ja się jej troszkę podobam, rodzice prosili ją, żeby nie miała chłopaka do czasu, gdy ukończy czwartą klasę, a jest dopiero w trzeciej. I ostatni raz, na krótko przed tym całym zamętem, w cukierni Cream Rica przy alei Larco, kiedy piliśmy waniliowy milkshake, i oczywiście znowu powiedziała, że nie, po co ma mi mówić, że tak, skoro i tak jest, jakbyśmy chodzili ze sobą. Czy nie robią z nas zawsze pary u Marty, kiedy bawimy się w dorosłych? Czy nie siadamy razem na plaży w Miraflores? Czy nie tańczy ze mną częściej niż z kimkolwiek innym na fiestach? To po co ma mi oficjalnie mówić, że tak, skoro całe Miraflores już myśli, że chodzimy ze sobą?