Ten drugi
Książę Harry — Autobiografie

– Ha­rol­dzie...

Sztywno do bólu.

Prze­gru­po­wa­li­śmy się, sfor­mo­wa­li­śmy ty­ra­lierę, ru­szy­li­śmy żwi­rową ścieżką przez ka­mienny mo­stek ob­ro­śnięty blusz­czem.

To, jak się do sie­bie do­stro­ili­śmy, jak bez słowa wy­rów­na­li­śmy tempo mar­szu i po­chy­li­li­śmy głowy, i jesz­cze te groby na­około – trudno, że­bym so­bie nie przy­po­mniał o po­grze­bie mamy. Za­bro­ni­łem so­bie o tym my­śleć i pró­bo­wa­łem się sku­pić na dźwięcz­nym chrzę­ście na­szych kro­ków i na tym, jak na­sze słowa ula­ty­wały ni­czym dym na wie­trze.

Jak przy­stało na Bry­tyj­czy­ków i na Wind­so­rów, za­czę­li­śmy po­ga­wędkę o po­go­dzie. Wy­mie­ni­li­śmy uwagi o po­grze­bie dziadka. Wszystko, w naj­drob­niej­szych szcze­gó­łach, za­pla­no­wał sam, przy­po­mnie­li­śmy so­bie ze smut­nymi uśmie­chami. Po­ga­wędki. Po­ga­duszki. Po­ru­szy­li­śmy wszyst­kie po­boczne te­maty, a ja wciąż cze­ka­łem, aż przej­dziemy do naj­waż­niej­szego, za­sta­na­wia­jąc się, dla­czego tyle to trwa, a także – jak, u li­cha, mój oj­ciec i brat za­cho­wy­wali taki spo­kój.