Ten drugi
Książę Harry — Autobiografie

Pró­bo­wa­łem wy­ło­żyć swój punkt wi­dze­nia. Nie szło mi naj­le­piej. De­ner­wo­wa­łem się, pró­bu­jąc utrzy­mać emo­cje na wo­dzy, a jed­no­cze­śnie sta­ra­jąc się być zwię­złym i pre­cy­zyj­nym. Przy­rze­kłem so­bie, że nie do­pusz­czę do prze­ro­dze­nia się tego spo­tka­nia w ko­lejną kłót­nię. Ale szybko prze­ko­na­łem się, że to nie za­leży ode mnie. Tata i Willy mieli swoje role do ode­gra­nia i przy­byli go­towi do walki. Za każ­dym ra­zem, gdy przed­sta­wia­łem nowe wy­ja­śnie­nie, nowy kie­ru­nek my­śle­nia, je­den lub obaj prze­ry­wali mi. Szcze­gól­nie Willy nie chciał o ni­czym sły­szeć. Po tym, jak kil­ku­krot­nie mnie uci­szył, za­czę­li­śmy się kłó­cić, mó­wiąc to samo, co mó­wi­li­śmy od mie­sięcy – od lat. At­mos­fera zro­biła się tak go­rąca, że tata uniósł ręce.

– Dość tego!

Sta­nął po­mię­dzy nami, pa­trząc w górę na na­sze roz­pa­lone twa­rze.

– Pro­szę, chłopcy, nie za­mie­niaj­cie reszty mo­ich dni w udrękę.

Jego głos brzmiał zgrzy­tli­wie, kru­cho. Je­śli mam być szczery: staro.

Po­my­śla­łem o dziadku.