Ten drugi
Książę Harry — Autobiografie

Po­my­śla­łem o zde­cy­do­wa­nych po­glą­dach dziadka, o jego licz­nych pa­sjach: po­wo­że­niu bryczką, gril­lo­wa­niu, strze­lec­twie, je­dze­niu, pi­wie. O tym, jak cie­szył się ży­ciem. Pod pew­nymi wzglę­dami przy­po­mi­nał moją matkę. Może dla­tego był ta­kim jej fa­nem. Na długo za­nim zo­stała księżną Dianą, kiedy była po pro­stu Dianą Spen­cer, przed­szko­lanką, se­kretną dziew­czyną księ­cia Ka­rola, mój dzia­dek był jej naj­bar­dziej zde­cy­do­wa­nym sprzy­mie­rzeń­cem. Nie­któ­rzy twier­dzą, że to on wy­swa­tał mo­ich ro­dzi­ców. Je­śli to prawda, to można uznać, że dzia­dek sta­no­wił Pier­wotną Przy­czynę mo­jego świata. Nie by­łoby mnie, gdyby nie on.

Ani mo­jego star­szego brata.

Ale może za to na­sza matka wciąż by­łaby. Gdyby nie wy­szła za tatę...

Przy­po­mnia­łem so­bie jedną z ostat­nich roz­mów, sam na sam z dziad­kiem, nie­długo po tym, jak skoń­czył dzie­więć­dzie­siąt sie­dem lat. My­ślał o końcu. Mó­wił, że nie jest już w sta­nie re­ali­zo­wać swo­ich pa­sji. Naj­bar­dziej ze wszyst­kiego jed­nak bra­ko­wało mu pracy. Bez pracy, mó­wił, wszystko się roz­łazi. Nie wy­glą­dał na smut­nego, bar­dziej – na go­to­wego.

– Trzeba wie­dzieć, kiedy odejść, Harry.