A może, pomyślałem, po prostu są tu teraz, koło fałszywej gotyckiej ruiny, albo obok mnie i podsłuchują moje myśli. A jeśli tak... może moja matka też?
Myśl o niej, jak zawsze, przyniosła mi zastrzyk nadziei i przypływ energii.
I ukłucie smutku.