Odstawiła whisky na stolik. Musiała zapobiec tej tragedii, bo najwyraźniej nikt z tych, którzy przyglądali się całemu widowisku, nie wiedział, że wypicie z rzędu tylu kieliszków tak mocnego alkoholu może mieć tragiczne skutki.
Zanim udało jej się przepchnąć przez tłum, Taylor zdążył opróżnić już trzy kieliszki. Krzywił się za każdym razem, kiedy miał przełknąć gorzki alkohol. Nie miał mocnej głowy, ale najwidoczniej wizja porażki wydawała mu się o wiele gorsza niż zatrucie alkoholem i trafienie do szpitala.
– Oszalałeś? – zapytała, gdy w końcu dotarła do stołu.
– Nie teraz – rzucił, nawet na nią nie patrząc.
– Przestań, to naprawdę może się źle skończyć…
Taylor zerknął w bok i chwycił kolejny kieliszek, gdy zauważył, że Nick prawie go doganiał. Unosząc szkło do ust, napotkał spojrzenie Fallon.
– Proszę… – Ściszyła głos, jednak nawet to nic nie dało. Kieliszek został opróżniony do dna, podobnie jak dwa kolejne.
Zarówno Taylor, jak i Nick, zachęcani krzykami kolegów, nie zamierzali przestać, a Fallon nie zamierzała pozwolić, by któryś z nich zaraz wylądował w szpitalu. Zasłoniła jeden z dwóch ostatnich kieliszków dłonią.