– Nie jesteś niańką swojego brata, Lonie. Nie dzisiaj – wtrącił.
– To nie potrwa długo. Wrócę, zanim zdążysz za mną zatęsknić.
– Nie chcę za tobą tęsknić – westchnął, delikatnie się od niej odsuwając.
Taylor nie starał się ukryć niezadowolenia. Nie był to pierwszy raz, kiedy Fallon porzucała go, by wyciągnąć z kłopotów rozwydrzonego braciszka. Ten dzieciak cholernie działał mu na nerwy. Był chodzącym problemem. Na dodatek traktował starszą siostrę jak tarczę, która miała chronić go przed gniewem rodziców.
– Nawet dzisiaj, w moje urodziny? – Powiódł za nią spojrzeniem, gdy chwyciła telefon.
– Naprawdę muszę… – Zamilkła, dostrzegając grymas zawodu na jego twarzy. – Masz rację. – Wcisnęła czerwoną słuchawkę i wypuściła z płuc głębokie westchnienie. – Dzisiaj jest twój dzień. Mam coś dla ciebie. – Chwyciła pakunek, który następnie mu wręczyła.
– Nie musiałaś…
– Otwórz – poleciła, nie potrafiąc zapanować nad zniecierpliwieniem.