Z korytarza dobiegł głos Nicka, wiecznego podrywacza, niepoprawnego kobieciarza i najlepszego przyjaciela Taylora:
– Emerson!
Blondyn westchnął.
– Nie da mi spokoju, jeżeli się z nim nie napiję. Znajdę cię później. W porządku?
– Jasne.
Kiedy Taylor zniknął wśród śmiechu i odgłosów muzyki, Fallon zerknęła na ich wspólne zdjęcie. Zrobili je kilka tygodni wcześniej, gdy spędzali weekend w domku w górach. Nagle uświadomiła sobie, że był to ostatni raz, kiedy mieli chwilę tylko dla siebie.
Miała o to do siebie żal. Może gdyby poświęcała odrobinę mniej czasu na naukę, wszystko mogłoby wyglądać inaczej. Świat przecież by się nie zawalił, gdyby czasami nieco odpuściła i pozwoliła sobie na coś więcej niż godziny spędzone nad książkami. Coś uniemożliwiało jej jednak odłożenie nauki na drugi plan. Być może była to świadomość, że jej tata musiał brać nadgodziny, by opłacać studia. Rodzice traktowali taki stan rzeczy jako oczywistość, choć Fallon wiele razy próbowała przekonać ich, że mogłaby znaleźć pracę.