– Jeśli… – zamilkłam, słysząc, że zabrzmiało to cienko i piskliwie. Odchrząknęłam i spróbowałam ponownie. – Jeśli jest tak zajęty, to powiedz mu, proszę, że może dać mi spokój. Może wracać do swojego biura i do swoich pracoholicznych zajęć, które ku mojemu zdumieniu przerwał, żeby wtykać nos w coś, co go nie dotyczy.
Obserwowałam, jak przyjaciółka otwiera usta, ale mężczyzna za moimi plecami odezwał się, zanim wydobył się z nich jakikolwiek dźwięk.
– A więc usłyszałaś to, co powiedziałem. Moją propozycję. Dobrze. – Zamilkł.
A ja zaklęłam pod nosem.
– Jak w takim razie brzmi twoja odpowiedź?
Na twarzy Rosie znów odmalowała się konsternacja. Nie spuszczałam z niej wzroku i mogłam sobie wyobrazić, jak ciemny brąz moich oczu wraz z rosnącą złością przechodzi w czerwień.
Moja odpowiedź? Co on, do cholery, usiłował osiągnąć? Czy to jakiś nowy, wymyślny sposób, żeby namieszać mi w głowie? Odebrać jasność umysłu?
– Nie mam pojęcia, o czym on mówi. Nic nie słyszałam – skłamałam. – Możesz mu to przekazać.
Rosie założyła pasmo kręconych włosów za ucho, na moment przeniosła wzrok na Aarona, a potem z powrotem na mnie.