Traktat o łuskaniu fasoli 2018
Wiesław Myśliwski — Literatura

Nie powiem panu, co te rzeźby były warte. Wtedy się ich bałem. Ale czy strach może być miarą rzeźb? Zwłaszcza gdy ma się tyle lat, ile ja wtedy miałem? Gdy matka mnie do nich po coś wysłała, o coś spytać się czy czegoś pożyczyć, mówiłem, że nie mają albo że nikogo w domu nie zastałem. Kołatałeś? Kołatałem, ale nikt nie wyszedł. Chyba mi jednak nie wierzyła, bo za jakiś czas wysyłała którąś z sióstr, Jagodę czy Leonkę, ale tak, żebym nie widział.

Nie słyszało się, żeby próbowali jakąś rzeźbę sprzedać. Bo też komu? Na targ z taką rzeźbą, co też pan mówi? A tu, na wieś, kto by przyjeżdżał kupować rzeźby? Przyjeżdżali kupować żywność, mówiłem panu, fasolę, mąkę, kaszę. Poszedł tylko kiedyś dziadek, tak, ten niewidomy, poprosić księdza, żeby im pozwolił jedną, dwie rzeźby wstawić do kościoła. Nie zgodził się, że żadnych szkół nie pokończyli.