Traktat o łuskaniu fasoli 2018
Wiesław Myśliwski — Literatura

Mieliśmy łódkę. Zaciągałem ją czasem, gdzie największe szuwary, wszyscy mnie wołali, wołała matka, wołał ojciec, a nie odzywałem się. Leżałem sobie na dnie i czułem się, jakby mnie nigdzie nie było. I gdyby pan mnie spytał, czy byłem kiedyś szczęśliwy, to jedynie wtedy. Nie chciałby mnie pan spytać? Rozumiem. Albo wyprowadzałem łódkę na nurt, kładłem się i płynąłem, płynąłem, a Rutka mnie niosła. Jak pan myśli, czy takie rzeki znikają? No, nie wiem. Czasem pójdę, stanę nad zalewem i wypatruję, gdzie tu może teraz płynąć. I powiem panu, raz mi się udało jeden brzeg jej wypatrzyć. Który? A to musiałbym wiedzieć, na którym ja stoję.