Traktat o łuskaniu fasoli 2018
Wiesław Myśliwski — Literatura

Pilnuję wszystkich, to pilnuję i jego. I do środka czasem zajrzę, posprawdzam. Wywietrzę, kurze zetrę, widzę coś zepsutego, naprawię. Nie należy to do moich obowiązków, ale skoro mam klucze, pilnuję. Tak, do wszystkich domków mam klucze. Od razu jak powyjeżdżają, sprawdzam domek za domkiem, drzwi, okna czy pozamykane, bo różnie bywa. A co zepsute, zapisuję, potem przez jesień, zimę naprawiam. Nie ma domku, żeby po sezonie coś było nie zepsute. To jak nie naprawić. Nie mogę patrzeć, jeśli coś jest zepsute. Zwyczajnie boli mnie to. Żeby zresztą tylko takie rzeczy. Wejdę nieraz do jakiegoś domku, to mam wrażenie, jakby pouciekali w popłochu. Lodówka nie wyłączona, a telewizor włączony. Kuchenka grzeje, woda nie zamknięta, łóżka nie pozaścielane. Raz w jednym domku, wchodzę, a tu żelazko na kocu na stole i koc już dymi. Jeszcze chwila, a poszedłby z dymem cały domek. Może i sąsiednie domki, bo wiatr akurat wiał. Od tego żelazka to nawet pilnuję, kiedy wyjeżdżają.