Traktat o łuskaniu fasoli 2018
Wiesław Myśliwski — Literatura

Potrafią nieraz i resztki jedzenia zostawić na talerzach. I nie wymyte naczynia. Butelki, puszki po piwie na stole, kieliszki po wódce i śmieci aż czubato w koszach, podpaski po miesiączkach czy prezerwatywy na podłodze. Ot, zdjął i rzucił. Trochę to i moja wina, bo ich tak przyzwyczaiłem, że wszystkiego dopilnuję. Ale nie mógłbym inaczej. Nie powiem, są domki, gdzie przyjemnie jest wejść. I nawet siądę sobie czasem, posłucham. Czego? Wiele można usłyszeć, jak się chce posłuchać.

Zwykle dwa razy na dzień i przynajmniej raz w nocy wszystkie domki obchodzę, z tej, z tamtej strony zalewu. Z rana, słońce tylko wstanie, sprawdzam we wszystkich domkach okna, drzwi, czy gdzieś nie powybijane, nie powyważane. Gdy mi się wydaje coś nie tak, wchodzę i do środka. Zresztą psy pierwsze wszystko wyczują. Każdy domek oblatują dookoła i krótkim szczeknięciem dają mi znać, że wszystko w porządku. I lecą do następnego. Jeśli nie w porządku, to czekają na mnie i ujadają, o, ujadają.