Potem wracamy od ostatniego domku i po kolei wszystkie domki gasimy. Co pana tak zdziwiło? Ten psi raj? To powiem panu, według mnie człowiek dla psów to najgorsze stworzenie. Nie mówię bez powodów. Tego, Reksa, znalazłem w lesie. Uwiązany był u drzewa na stalowej lince. Nie zauważyłbym go pewnie, wypatrywałem poziomek pod stopami, nagle, słyszę, gdzieś coś kwili jak dziecko. Do głowy by mi nie przyszło, że to może być pies. Taka sarna na przykład, gdy we wnyku umiera, pozna pan od razu, że to sarna. Spotykałem nieraz takie umierające sarny. A tu jakby dziecko. Stanąłem, wstrzymałem oddech. Czyżby dziecko komuś w lesie zginęło? Musi być maleńkie, bo maleńkie tak kwili. Tylko że takie maleńkie samo by nie przyszło do lasu. Ucichło. Rozglądam się, nigdzie nic nie widzę. Znów zaczynam wypatrywać poziomek. I po chwili znów słyszę to kwilenie. Słabiutkie, lecz słyszę. Słuch mam dobry. Uczył mnie taki jeden magazynier grać na saksofonie, to zawsze powtarzał, umieć niewiele jeszcze umiesz, ale słuch masz dobry. Tylko pracuj.