Trup na plaży i inne sekrety rodzinne (Garstka z Ustki. Tom 1)
Aneta Jadowska — Literatura

Piasek był zimny i wciąż lekko wilgotny po nocnym deszczu, a ja nagle poczułam, że muszę usiąść. Kilka metrów w głąb plaży, skierowane plecami do morza i przodem do promenady, stały kosze plażowe dla turystów. Podeszłam i pomacałam poduszkę w biało-czerwone paski. Deszcz nie zdołał wsiąknąć w ceratową tkaninę. Chciałam przenieść jeden na sam brzeg, ale okazał się zbyt ciężki, więc zdołałam go tylko obrócić przodem do fal i przeciągnąć kilka metrów po piasku, by móc obserwować trupa. Chciałam mieć go na oku, na wypadek gdyby nagle wstał i odszedł – czy też, co bardziej prawdopodobne, porwała go wyższa fala. Jakiś cichutki głosik w mojej głowie podpowiadał mi, że jeśli wuj Marek stawi się o tej barbarzyńskiej porze na plaży, zapewne ze wsparciem policyjnym, a trupa nie będzie w zasięgu wzroku, moja reputacja zostanie zrujnowana na wieki.