Trup na plaży i inne sekrety rodzinne (Garstka z Ustki. Tom 1)
Aneta Jadowska — Literatura

Ciało kiwało się na wodzie jak spuchnięty spławik… a ja zrobiłam się głodna. Być może brzmi to jak popisowy pokaz braku wrażliwości, ale szybko przetłumaczyłam sobie, że nie ma w tym nic nienaturalnego – w obliczu śmierci życie dla równowagi musi być głośne i ekspansywne. Do mnie przemówiło burczeniem żołądka. Memento mori w czysto praktycznym wydaniu – jedz, póki możesz. Temu przy falochronie żołądek przyda się już tylko podczas sekcji.

Rozważałam to całe dwie minuty, zanim wyciągnęłam z plecaka torebkę z ciastkami owsianymi i kubek z kawą.

Dopiero gdy zjadłam, mój mózg zaczął pracować na wyższych obrotach. Wyciągnęłam aparat i zrobiłam kilka zdjęć – pełen plan i zbliżenia – bo nagle przyszło mi do głowy, że może go rozpoznam. Przyjechałam do Ustki dopiero parę tygodni temu, a do tego ledwie co dziesiąty człowiek przebywający w okolicy nie był turystą, więc szanse na rozpoznanie go wydawały się niewielkie. Tyle że akurat od dwóch dni nie mogłam się doliczyć jednego z gości pensjonatu.