Trzeci klucz
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

Harry nawet nie drgnął. Wzrokiem chłonął tylko wszystkie szczegóły gestów i mimiki. Dwadzieścia pięć sekund. Wciąż patrzył na zegar nad drzwiami, ale kątem oka widział, że kierownik oddziału otwiera bankomat od środka, wyciąga z niego dwie podłużne metalowe kasety i oddaje je mężczyznom. Wszystko odbywało się bardzo prędko, w milczeniu. Pięćdziesiąt sekund.

– A to dla ciebie, ojczulku! – Niższy z mężczyzn wyjął z walizki dwie identyczne kasety i podał je Helgemu Klementsenowi. Kierownik oddziału przełknął ślinę, kiwnął głową i umieścił kasety we wnętrzu bankomatu.

– Miłego weekendu – rzucił ten niższy, wyprostował się i chwycił walizkę.

Półtorej minuty.

– Nie tak prędko – odezwał się Helge.

Mały zesztywniał.

Harry wciągnął policzki i usiłował się skupić.

– Pokwitowanie – oświadczył Helge.

Przez długą chwilę dwaj mężczyźni w kombinezonach wpatrywali się w niewysokiego siwowłosego szefa oddziału, w końcu niższy zaczął się śmiać. Wysokim cienkim śmiechem, z histerycznym tonem, jakim śmieją się ludzie na haju.

– Myślał pan, że zamierzamy uciec bez podpisu? Że damy dwa miliony bez pokwitowania?