– Zostawić. – I zaczął już nawet mówić, że o, w tym domu tam…, lecz oficer mu przerwał:
– A czy ktoś go znał?
Ktoś się zaczął zastanawiać, że może gdyby go za życia zobaczył, na co oficer machnął ręką.
– Przeszukać mu kieszenie – rzucił.
Ten gruby próbował się pochylić nad ciałem, lecz nie dał rady, wobec tego przyklęknął i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki portfel, podał go temu młodszemu, a ten, nie zaglądając, oficerowi. Portfel miał wiele przegródek, lecz prócz pieniędzy i zdjęcia jakiejś młodej dziewczyny nic w nim nie było, choćby kwitu, na przykład z pralni.
– Nie ma dowodu osobistego? – zdumiał się oficer. – Przeszukać jeszcze raz, dokładnie, może gdzieś jest. – Nie ma? – jeszcze bardziej się zdumiał.
– Obywatel bez dowodu, to jakby go nie było – powiedział ten gruby.
– Ciało jest, to powinien być i dowód – powiedział ten młodszy z belkami. – Bez dowodu to i tego ciała jakby nie było. I jak prowadzić dochodzenie?
– Może mu wypadł i pod ciałem jest. Unieście ciało – nakazał oficer.
Sanitariusze unieśli ciało, lecz pod ciałem była tylko rozległa plama krwi.
– Połóżcie z powrotem. Tak jak leżał.