– A ta dziewczyna na zdjęciu? – Młodszy rangą zajrzał w otwarty w rękach oficera portfel. – Śliczna dziewczyna.
Oficer kiwnął głową.
– Może córka, to prędzej by ktoś poznał. Pokazać? – Wziął to zdjęcie z rąk oficera i podstawił każdemu pod oczy.
Wzruszali ramionami, że nie poznają. Ktoś tylko powiedział:
– Musi dawne być. Karbowane brzegi. Dzisiaj się takich nie robi. Mam podobne po swoich dziadkach.
– No, a wy – zwrócił się do mnie – poznajecie?
Tak, to była ona, poznałem. Nie przyznałem się jednak. I żeby cień podejrzenia na mnie nie padł, zwróciłem uwagę oficera na laskę:
– Może po lasce by go ktoś poznał. Laski przywiązują się do ludzi. A każdy prawie nosi inną. Jeden z profesorów w liceum…
Oficer nie dał mi dokończyć, spojrzał na mnie nieufnie, wręcz wbił we mnie wzrok.
– Już my wiemy, po czym mamy kogoś poznać. Proszę nam to zostawić. – I rozkazał: – Na wszelki wypadek poszukajcie tej laski, a pieniądze w depozyt. I obrysujcie ciało. Kto wie, czy to nie jakiś turysta, mógł zostawić dowód przewodnikowi, na okoliczność, gdyby się zgubił.