– Wie pan, wie pan, już my wiemy, że pan wie. Każdy przesłuchiwany tak mówi, poda imię, nazwisko, datę urodzenia i że nic więcej nie wie. Doświadczenie nas jednak uczy, że człowiek sam nie wie, co wie, jeśli mu się nie pomoże. Są różne formy takiej pomocy. Ale ja stosuję zwyczajną rozmowę, żeby tak powiedzieć, uświadamiającą. Wychodzę z założenia, że każdy musi sam się przekonać, co wie. Więc jak?
Widocznie nic jeszcze nie zrozumiałem, bo postanowiłem przypomnieć mu, co mi powiedział, zabierając mnie na posterunek:
– Przepraszam pana, ale to jakieś nieporozumienie. Miałem być tylko świadkiem.