Ucho Igielne
Wiesław Myśliwski — Literatura

Bałem się, że jeszcze mu się w głowie zakręci, gdy tak na każdym schodku będzie patrzył pod stopy. Zastanawiałem się, czy usunąć mu się z przejścia, czy go raczej nie przepuścić, gdy dojdzie do Ucha Igielnego.

Nie zdziwił się, kiedy mnie zobaczył, może nawet spodziewał się, że go uprzedzę, zanim on dojdzie tu z parku przez miasto. Przystanął na schodku powyżej mnie i nie patrząc mi w oczy, powiedział:

– Zaszedłem jeszcze do parku, ale to ostatni już raz. Nie wiem, czy pamięta pan, że czasami wracała ze szkoły do domu przez park. Siadłem na ławeczce i postanowiłem poczekać. Przeszła Cyganka z dzieckiem przy piersi. Myśli pan, że się zatrzymała jak wtedy? Skądże. Nawet nie spytała, czy mi powróżyć, mimo że dziecko zakwiliło, gdy przechodziła obok mnie. Widocznie uznała, że przyszłość nie przede mną, lecz za mną, a lat mi nie dołoży, bo skąd. Długo już siedziałem, miałem zamiar za chwilę wstać i pójść przez miasto, bo może i ona będzie wracała dziś przez miasto, jeśli chce sobie coś kupić, ale przysiadła się do mnie jakaś staruszka, pytając, czy może.

– Chyba że pan na kogoś czeka?

– Nie, proszę – mówię. – Kiedyś czekałem, ale to dawno temu.