I nie czekając na jego zgodę, przysiadła na ławce. Wprawnym ruchem wydobyła spod bluzki prawą pierś i przełożyła do niej niemowlę, które oderwane od ssania znów zakwiliło, nie zdążyło się jednak rozpłakać, gdyż miało już drugiego sutka w buzi.
– Gdy coś boli, najlepiej dać sobie powróżyć. Nie znalazł się jeszcze taki mądry, co by nie wierzył, że będzie lepiej. Wróżby potrafią pocieszyć, a nie odbierają nikomu nadziei. Potrafią i niejedno odmienić. A on ma życie dopiero przed sobą. Jakby tak dał na grzechotkę, bym mu całe życie przepowiedziała.
I nie czekając na jego zgodę czy niezgodę, wyswobodziła lewe ramię spod chusty, która uwiązana na karku i w pasie, podtrzymywała niesione przy piersi maleństwo.
– Da rękę – powiedziała. – Nie tę, tamtą.
I pociągnęła tę rękę na swoje kolana, po czym ujęła ją w obie swoje dłonie, odwróciła spodem do wierzchu i zaczęła po niej wodzić wskazującym palcem.