Jeśli prawdę powiedziała Cyganka, że będzie wracała przez miasto, to droga do jej domu prowadziła schodami w dół przez Ucho Igielne do tej dawnej dzikiej, zielonej doliny, oddzielającej wzgórze, na którym leżało miasto, od przeciwległego, znacznie niższego, gdzie znajdował się jej dom.
Nie zajęło mu to więcej czasu, aby znaleźć się w Uchu Igielnym, niż mnie, jakkolwiek od rynku, gdzie w przytulnej kawiarence wypiłem przedtem herbatę i zjadłem szarlotkę, miałem do tych schodów nieledwie kilkadziesiąt metrów. On, wybiegłszy z parku, miał do pokonania całą długość ulicy, potem ścieżką z przeciwległego wzgórza w dół do tej doliny, potem kawałek tą doliną, potem musiał się wspiąć na drogę przebiegającą u podnóża schodów i tymi stromymi schodami do Ucha Igielnego.