Ucho Igielne
Wiesław Myśliwski — Literatura

Za drzwiami wszczął się rumor i w progu stanął gruby.

– Nie znaleźliśmy, szefie. – I od razu się wycofał, zamykając za sobą drzwi, jakby spodziewał się, że ten się wścieknie od takiej wiadomości i przypisze winę jemu, że nie znaleźli.

Nie wściekł się, wydawał się raczej przybity. Ujął głowę w dłonie, spuścił oczy na biurko i tak siedział, pogrążony w milczeniu. Może czekał, że ja coś pierwszy powiem i naprowadzę go na jakieś pytanie, które zmieni tok tego przesłuchania. Może nawet wolałby w tej chwili być przesłuchiwanym niż przesłuchującym, a nie byłby taki bezradny. Wszystkie role są przecież wymienne, a nietrudno sobie wyobrazić, że w każdej moglibyśmy się odnaleźć. Gdyby tak jeszcze zdjął ten mundur. Żal mi go się zrobiło. Ale jak go tu pocieszyć, wydobyć z tej bezradności? Niechby mnie nawet zaczął od nowa przepytywać, zadawać mi te same pytania. Wolałbym niż to jego bezradne milczenie. I nieopatrznie powiedziałem:

– Ta laska nic by nie powiedziała. Spełniła tylko rolę przeznaczenia. Cyganka…

Nie dał mi dokończyć. Wybuchł, aż go z krzesła poderwało: