Ucho Igielne
Wiesław Myśliwski — Literatura

– Jak nie wiecie? Mieliście i nie macie, to nie macie. Niebrzydki jesteście. Moglibyście jaką mieć. Może jeszcze sobie znajdziecie. Nie brakuje dziewczyn.

Przypomniał mi się dzień naszego pożegnania przed jej wyjazdem do sanatorium. Otworzyła już furtkę i nagle się zatrzymała.

– Może, kiedy wrócę… – zawiesiła głos, jakby bała się dokończyć. Po czym szybko zamknęła furtkę za sobą i zniknęła w sadzie. Odtamtąd nie dała znaku życia, nie przysłała choćby kartki z ośnieżonymi górami czy z łąką kwitnących krokusów. Niechby była nawet pusta, bez żadnych pozdrowień, bez najmniejszego śladu, że to od niej, ale byłoby to jakieś potwierdzenie tych jej ostatnich słów: – Może, kiedy wrócę…

Jak zapowiedziała Bronka, nieprędko wrócił. Zamykając za sobą drzwi, powiedział:

– Wyciągnij, Bronka, tę kartkę z maszyny. I na razie nic nie pisz.

Przeszedł się od drzwi do okna krokiem niemal ospałym, że nie poznałby w nim oficera, gdyby nie był w mundurze. Stanął przy oknie i patrzył na przechodzący już w ciemność zmierzch. Stał tak, nie mówiąc ani słowa. W końcu nie odwracając się, nie odchylając nawet głowy, jakby sam do siebie powiedział: