– Gdyby to ode mnie zależało, zatrzymałbym was na dłużej, a może by to coś dało. Chociaż prawdę mówiąc, człowieka należałoby przez całe życie przesłuchiwać i o różnych porach dnia i nocy. I kiedy młody jest, i kiedy już stary, i porównywać jego zeznania. Zrywać w nim ciągle pamięć, aż przestałby być pewny samego siebie, czy to on, czy nie on, czy pamięta siebie, czy tylko wydaje mu się, że pamięta. Bo ważniejsze jest nie to, co mówi, lecz co skrywa. A wy, czuję, że coś skrywacie, tylko nie znajduję do was drogi. I tak myślę, czy przesłuchiwany z przesłuchującym nie powinni się bliżej poznać. Czasem nawet zamienić rolami. Raz wy bylibyście przesłuchiwani, raz ja, żebyśmy zżyli się trochę z sobą, bo bez wzajemności nigdy nie dojdzie prawdy. Trzeba by sobie okazać więcej zrozumienia, że przy innych okolicznościach moglibyście być mną, a ja wami, chociaż to wbrew regulaminowi. Ale czy życie da się zmieścić w jakimkolwiek regulaminie? W każdym z nas jest cząstka drugiego, nawet w przesłuchującym przesłuchiwanego. No, nic, może kiedyś. Nie rozstajemy się przecież na zawsze. Mamy wasze namiary. A na razie jesteście wolni.