Ucieczka niedźwiedzicy
Joanna Bator — Literatura

Wiem, że tracę pamięć jak mój ojciec. Odziedziczyłam po nim chorobę. Czuję się jak stary dom, już nie do naprawienia. Dlatego codziennie zaraz po przebudzeniu powtarzam sobie, jak się nazywam, ile mam lat, gdzie mieszkam, co tego dnia mam zrobić. Dziś na przykład zamierzam się rozstać z życiem, co skutecznie zwolni mnie z dalszego planowania i porannego powtarzania, kim jestem. To brzmi o wiele lepiej niż samobójstwo albo, co gorsza, eutanazja, jakbym była starą szkapą, która nie ma nic do powiedzenia. Mój ojciec naukowiec był zwolennikiem eutanazji. Uważał ją za prawo człowieka i zamierzał z niego skorzystać, ale kiedy przyszło co do czego, zapomniał o tym i życie rozstało się z nim, na długo zanim umarło jego ciało. Rozstanie się z życiem powinno mieć w sobie pierwiastek sprawczości. To ja decyduję, kiedy i gdzie, a teraz wiem, że już pora. Oprócz kłopotów z pamięcią mam chore serce, więc powinno to być w miarę proste.