Ugly Love
Colleen Hoover — Literatura

Wciskam guzik z liczbą osiemnaście, a potem patrzę w lustro zajmujące ścianę windy. Cały wczorajszy dzień i większość dzisiejszego ranka pakowałam się w swoim mieszkaniu w San Diego. Na szczęście nie mam zbyt wielu rzeczy. Teraz, kiedy przyglądam się swojemu odbiciu, widzę, że na mojej twarzy zaznaczyły się trudy samotnej, osiemsetkilometrowej podróży. Włosy spięłam na czubku głowy za pomocą ołówka, ponieważ podczas jazdy nie mogłam znaleźć gumki. Moje oczy mają zwykle tę samą brązową barwę co włosy, w tej chwili jednak wyglądają dziesięć razy ciemniej z powodu worków pod nimi.

Sięgam do torebki i wyjmuję pomadkę ochronną, mając nadzieję, że uda mi się uratować usta, zanim zaczną wyglądać na równie zmęczone jak reszta ciała. Nagle drzwi windy ponownie się otwierają. Jakiś facet biegnie w moim kierunku.

– Dzięki, Kapitanie – mówi do staruszka.

Z miejsca, w którym stoję, nie widzę Kapitana, ale słyszę, że mamrocze coś w odpowiedzi. Nie wydaje się równie skory do rozmowy jak jeszcze przed chwilą. Facet, który wsiada do windy, nie ma chyba jeszcze trzydziestki. Uśmiecha się do mnie, a potem wsuwa rękę do kieszeni. Od razu się domyślam, co znaczy ten gest.

Pewnie chce ukryć obrączkę.