Ulica Szpiegów
Mick Herron — Kryminalne i sensacyjne

Tego popołudnia nie doświadczył jednak takich rozrywek. Powietrze było paskudnie wilgotne, łaskotanie w gardle świadczyło o zaczynającym się przeziębieniu i Samit zastanawiał się właśnie, gdzie by tu załatwić sobie kubek herbaty. I w tym momencie się zjawili: trójka młodych ludzi zbliżających się wschodnim korytarzem. Jeden niósł wielką czarną podręczną torbę. Samit zapomniał o bólu gardła. Wielki paradoks centrów handlowych polegał na tym, że dla zysku i dobrego prosperowania kluczowe było przyciągnięcie młodych ludzi, lecz ze względu na spokój i harmonię stawało się naprawdę niepożądane, by się po tym centrum kręcili. Najlepiej, żeby się zjawiali, zostawiali pieniądze i czym prędzej znikali. A więc gdy młodzież przybywała trójkami, z czarną podręczną torbą, należało spodziewać się najgorszego. Albo przynajmniej musiało się być gotowym na odrobinę szaleństwa.