– Tak – potwierdził Reggie.
– Naprawdę wyrafinowane to liczi – zauważył Colin Edmundes z administracji. Jego reputacja dowcipnisia opierała się wyłącznie na tym, że przerabiał ogólnie znane żarty. – Ale niestety też trochę cyniczne.
Reggie podszedł do Joan, by nie myślała, że interesuje go Davina Letts-Wilkinson i jej nogi.
– Dobrze się bawisz? – zagaił.
– Zawsze to jakieś urozmaicenie – odparła.
– Ładna sukienka. Nowa?
– Pytałeś o to dziś rano.
Tim Parker zabrał Jenny Costain do Paryża. Owen Lewis z kruszonek upił Sandrę Gostelow na imprezie firmowej, a zanim to zrobili, kazał jej założyć żółty sztormiak. Ale Reggie nigdy nawet nie pocałował Joan. Ma męża i troje dzieci. A Reggie ma cudowną żonę. Elizabeth – prawdziwy skarb. Wszyscy mu mówili, jaki to skarb – mieć taką żonę.
Reggie uśmiechnął się do Maurice'a Harcourta i bez entuzjazmu polizał smak o tajemniczej nazwie: kumkwatowa niespodzianka.
– Przepraszam – powiedział.
Wybiegł na zewnątrz i zwymiotował w damskiej toalecie. Nie zdążyłby dobiec do męskiej.