Reggie pożyczył mu swoją chustkę. Pociąg o 8:16 przyjechał z pięciominutowym opóźnieniem. Udało im się znaleźć wolne miejsca. Skład zbliżał się do kresu swojej aktywności zawodowej, Reggie siedział nad kołem. Trzęsło tak, że skarpetki zsunęły mu się poniżej kostek i trudno mu było czytelnie wypełnić krzyżówkę.
Tuż przed stacją Surbiton Peter Cartwright dostał kolejnego ataku kichania. Wytarł nos w chusteczkę Reggiego. Były na niej wyszyte inicjały R.I.P.
– Skończyłem – oznajmił Peter Cartwright, wpisując ołówkiem ostatnie hasło. Pociąg przejeżdżał z hukiem przez Raynes Park.
– Ja utknąłem w lewym górnym rogu – odparł Reggie. – Nie znam się na boliwijskich poetach.
Pociąg wjechał na dworzec Waterloo z jedenastominutowym opóźnieniem. Głośnik obwieścił, że przyczyną były „problemy personalne w Hampton Wick".
Główna siedziba Słonecznych Deserów mieściła się w bezkształtnym czteropiętrowym biurowcu w dzielnicy South Bank, między torami a rzeką. Na betonowych ścianach widniały brzydkie plamy od brudu i deszczu. Zegar nad głównym wejściem zatrzymał się w 1967 roku o godzinie 3:46, a w nocy neon z napisem Słoneczne De ery co trzydzieści sekund wysyłał ku rzece czerwony błysk.