Zbliżając się do szklanych drzwi, Reggie poczuł, jak przechodzi go zimny dreszcz. W holu stały zwiędłe fikusy i wysiedziane fotele z czarnej skóry. Reggie uśmiechnął się do znudzonej recepcjonistki.
Winda znów nie działała, więc ruszył po schodach na trzecie piętro, gdzie znajdował się jego gabinet. Na drugim piętrze poślizgnął się i prawie upadł. Zawsze był niezdarny. Kiedy w szkole nie nazywali go Matą Kokosową, mówili na niego Fajtłapa.
Przeszedł po wytartym zielonym dywanie otwartego biura na trzecim piętrze, mijając siedzące przy swoich biurkach sekretarki.
Okna w jego gabinecie wychodziły na dwie strony, ukazując panoramę okopconych magazynów oraz składów w podcieniach wiaduktu kolejowego. Wzdłuż pozostałych dwóch ścian stały zielone szafy na dokumenty. Na przepierzeniu przy drzwiach wisiała tablica z ulotkami, kartkami z wakacji i gratisowym kalendarzem z chińskiej restauracji w Weybridge.