Reginald wezwał swoją lojalną sekretarkę, Joan Greengross. Miała smukłe ciało i duży biust, a kiedy zakładała nogę na nogę, jej kolana robiły się białe. Pracowała dla niego od ośmiu lat – i ani razu jej nie pocałował. Każdego lata wysyłała mu pocztówkę z Shanklin (na wyspie Wight). Każdego lata on wysyłał jej pocztówkę z hrabstwa Pembroke.
– Jak się dziś miewamy, Joan? – spytał.
– W porządku.
– To dobrze. Ładna sukienka. Nowa?
– Trzyletnia.
– Ach tak.
Nerwowo przekładał papiery na biurku.
– Tak – powtórzył. Ołówek Joan wisiał nieruchomo nad jej notatnikiem. – Tak.
Reggie wyjrzał przez okno na skąpaną w słońcu brudną ulicę. Nie mógł się zmusić do pierwszego słowa. Nie miał energii, by zabrać się do pracy.