Upiory
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

Pieniądze w jednej ręce, narkotyki w drugiej. Czyżby policja znów zaczęła się zasadzać na dilerów na ulicy?

Nadjechał mężczyzna w uniformie rowerzysty. Kask, pomarańczowe gogle i koszulka z oddychającej tkaniny w neonowym kolorze. Mięśnie ud nabrzmiewały pod obcisłymi spodenkami, rower wyglądał na drogi. Pewnie dlatego mężczyzna ciągnął go ze sobą, gdy wraz z resztą ekipy poszedł za chłopakiem w stroju Arsenalu za róg na drugą stronę budynku. Wszystko było nowe. Nic się nie zmieniło. Ale czy nie było ich jakby mniej?

Dziwki na rogu Skippergata zaczepiły go po angielsku z marnym akcentem – „Hey, baby!”, „Wait a minute, handsome!”, w odpowiedzi tylko pokręcił głową. Plotka o jego cnotliwości, ewentualnie braku pieniędzy, najwyraźniej rozniosła się szybciej, niż szedł, bo dziewczyny stojące dalej na ulicy nie okazały mu już żadnego zainteresowania. Za jego czasów prostytutki w Oslo ubierały się praktycznie, w dżinsy i kurtki nieprzepuszczające wiatru. Było ich niewiele, o rynku decydował sprzedawca. Teraz jednak konkurencja się zaostrzyła – krótkie spódniczki, wysokie obcasy i pończochy kabaretki. Afrykanki już wyglądały na zmarznięte. Zaczekajcie do grudnia, pomyślał.