Upiory
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

Odwrócił się do niej drugą stroną twarzy. Tą złą. Tą niezbyt elegancką. Poczuł, że kobieta drgnęła i puściła go na widok pamiątki po gwoździu z Konga, pęknięcia sięgającego od ust do ucha, zszytego jakby na okrętkę.

Ruszył dalej, kiedy muzyka zmieniła się na Nirvanę. Come as You Are. Wersja oryginalna.

– Hasz?

Głos dobiegł z bramy, ale on się nie zatrzymał ani nie odwrócił.

– Speed?

Był trzeźwy od trzech lat i nie miał zamiaru zaczynać od nowa.

– Violina?

Na pewno nie teraz.

Przed nim na chodniku młody chłopak zatrzymał się przy dwóch handlarzach narkotyków, mówił do nich i coś pokazywał. Podniósł głowę, kiedy mężczyzna w lnianym garniturze się zbliżył. Wbił w niego szare, badawczo patrzące oczy. Policyjne spojrzenie, pomyślał ten w garniturze, spuścił wzrok i przeszedł na drugą stronę ulicy. Paranoja, przecież mało prawdopodobne, by tak młody policjant go rozpoznał.

Jest hotel. Pensjonat. Leon.

Ta część ulicy była niemal wyludniona. Po przeciwnej stronie pod latarnią zobaczył klienta, który właśnie kupił narkotyki. Między nogami przytrzymywał rower. Drugi rowerzysta, również w profesjonalnym stroju, pomagał mu zrobić zastrzyk w szyję.