– Czy możemy zamówić? – zapytała Isabel, machając na przechodzącego obok kelnera. Louis kazał na siebie długo czekać. Zwykle nie jadała tak późno, a głód tylko potęgował jej irytację.
Eva, której przerwano w pół zdania, ani na chwilę nie przestała się uśmiechać, a jej twarz zrobiła się jeszcze czerwieńsza.
– Tak czy siak… – rzuciła, a po chwili zawiesiła głos, nie kończąc myśli. Kiedy przyszła jej kolej na złożenie zamówienia, zestresowała się i oznajmiła, że nigdy nie widziała na oczy połowy nazw z menu, po czym pochyliła się w stronę Louisa i zaproponowała:
– To może ty zamów, kochanie. Tak świetnie znasz się na takich rzeczach.
Zdecydowali się na przegrzebki. Kiedy podano jedzenie, Eva zapytała, co to są przegrzebki. Louis otworzył usta, by jej odpowiedzieć, ale Hendrik wszedł mu w paradę:
– Może spróbuj zgadnąć.
Eva wydawała się zaskoczona, ale po chwili po cichu zapytała: „Czy to nie rodzaj ziemniaka?”.