– Więc ta bystra dziewczyna jest w zupełności samowystarczalna, Isabel. Nie chcę się zastanawiać, co sugerowałaś.
Isabel pogrążyła się w głębokim milczeniu. Rozmowa urywała się i zacinała, ale nie ustawała. Hendrik podsycał napięcie i podrwiwał z nieświadomej niczego Evy. Louis wyraźnie to dostrzegał, a po chwili ignorował: przy każdym przypływie irytacji odwracał się do Evy i natychmiast robił cielęce oczy oraz rozluźniał usta. Isabel stwierdziła, że z tą miną wygląda głupkowato. Wiele lat temu Louis przyprowadził dziewczynę także na pogrzeb ich matki. Teraz widniała na wszystkich zdjęciach, lecz nikt nie mógł sobie przypomnieć jej imienia. Nawet Louis – Isabel zapytała go raz o to, gdy robiła album.
Kiedy wychodzili z restauracji, Isabel przeprosiła towarzystwo i udała się do toalety. Nie wypiła dużo wina – bała się, że jak zawsze w takich sytuacjach popadnie w stan odurzenia i zrobi się złośliwa – jednak nawet ta odrobina alkoholu, którą wypiła w ten wilgotny wieczór, rozłożyła ją niczym gorączka. Zwilżyła papierowy ręcznik i przyłożyła go do szyi.