Louis miał skromny pokój w mieszkaniu na drugim piętrze niedaleko swojej pracy. Lokum było stare i źle utrzymane, z zapleśniałym prysznicem, a współlokatorem był podejrzliwy niski mężczyzna o krzaczastych brwiach i w okularach w rogowej oprawce. Ale czynsz był opłacany przez zatrudniające go przedsiębiorstwo inżynieryjne, a poza tym Louis często wyjeżdżał za granicę. Isabel nigdy nie miała okazji wejść do środka, choć zdarzyło się jej odbierać go spod domu lub tam odwozić.
– Och, to było ponure miejsce, prawda? Ale pomogłam mu je odświeżyć, prawda, kochany? I teraz jest tam całkiem przyjemnie, och, musicie wpaść, choćby po to, żeby zobaczyć efekt.
– Pomogłaś je Louisowi odświeżyć. – Hendrik wypowiedział to zdanie niczym puentę. Eva nie zorientowała się i tylko z zapałem potwierdziła. Isabel nie chciała iść do Louisa. Stwierdziła, że jest już późno, że nie chce się spóźnić na pociąg i że robi się ciemno, wtedy jednak Hendrik pochylił się i wyszeptał drwiącym tonem: „Ojej, czyżbyś nie chciała zobaczyć, jak urządziła Louisowi mieszkanie?”.
Postanowiono: idą. Na jednego drinka, nie więcej.
– Och, oczywiście, że tylko na jednego – zapewniał Hendrik.