– Razem? – zapytał Hendrik.
– Co w tym zdrożnego, że razem? – obruszył się Louis. – Kto jak kto, ale ty chyba nie powinieneś….
Hendrik odwrócił się gwałtownie:
– „Kto jak kto?” Co chcesz przez to powiedzieć?
– Nie tak głośno – zwróciła mu uwagę Isabel, patrząc na ścianę.
– Maurice’a nie ma w domu, Isa, nie najesz się wstydu – oznajmił oburzony Louis, na co Isabel, nie chcąc odpowiadać na komentarz, ale wciąż pragnąc jakoś się odgryźć, powiedziała:
– Nie podoba mi się ten facet.
– Ooo, naprawdę? – wtrąciła się Eva.
Wzrok wszystkich padł na Isabel.
– Naprawdę.
– A dlaczego?
– Po prostu nie i już.
Isabel nieczęsto była proszona o tłumaczenie się ze swoich sympatii i niechęci. Nieczęsto była też pytana o coś w domu, na zakupach i podczas cotygodniowych rozmów z Hendrikiem. Zresztą kto miałby ją o cokolwiek pytać?
– Zachowuje się podejrzanie.
W tym, jak patrzyła teraz na nią Eva, pojawił się jakiś błysk. Jakaś iskra. Siedziała odrobinę bardziej wyprostowana.
– Czyli jak?
– Ciągle się czai. – Raz Isabel czekała na Louisa w korytarzu i Maurice przez cały ten czas stał tam z nią, wlepiając tępo wzrok w kawałek ściany tuż nad jej ramieniem.