W dobrych rękach
Yael van der Wounden — Literatura

– O mało nie krzyknąłem, rany boskie, a Louis po prostu jej na to pozwolił – te dywany! Nie mogę w to uwierzyć. To już zawsze będzie się za nim ciągnąć…

– Poczekaj – powiedziała Isabel, ale bardzo cicho, a jej słowo rozwiało się na wietrze.

Hendrik nie usłyszał jej i mówił dalej, wymieniając kolejne sytuacje: „Kiedy Eva…!”, „A widziałaś ją, jak…!”.

Isabel przypomniała sobie, jak Eva nagle otworzyła szerzej oczy, mówiąc: „Ooo, naprawdę?”. Rozszerzone nozdrza. Naprężony kręgosłup. I to uszczypnięcie jej w talię na pożegnanie. I to, jak Louis rozluźnił się trochę, kiedy Eva go dotknęła. „Nie przejmuj się tym za bardzo”, powiedział jej Hendrik wcześniej tego wieczoru. Powtarzał to przynajmniej raz podczas każdego ich spotkania. A także podczas każdej rozmowy telefonicznej i w każdym liście: żeby nie przejmowała się za bardzo pieniędzmi, nie przejmowała się za bardzo tym, jak dochodząca dziewczyna myje okna, nie przejmowała się za bardzo Johanem i jego intencjami, tym, jak się gapi i jak kładzie dłoń na talii Isabel – rozwierając palce.