Oznajmiła, że jednak wraca do domu. Hendrik nie przestawał kiwać głową i wyszczerzył zęby w niby-uśmiechu. Obiecał, że zadzwoni. Obiecał, że wpadnie z Sebą tego lata, być może przed wyjazdem do Paryża: mogliby zatrzymać się na kilka dni. Popływać gdzieś. Wybrać się na jakąś wycieczkę. Tak dawno nie widziała Sebastiana, powtórzył.
W pociągu powrotnym do Zwolle wyjęła tamto niewielkie zawiniątko i rozpakowała je. Przyjrzała się dokładnie znalezisku. Porcelana była cienka. Niebieska, biała, niebieska. Światła pociągu migotały przy każdej nierówności torów. Kiedy w końcu wróciła, dom przywitał ją z ulgą. Wróciłaś, powiedziało blade światło w kuchni, które zostawiła zapalone, żeby było przytulnie. Czekałem na ciebie, oznajmił szczęk klucza w drzwiach. Korytarz utrzymywał chłód, ale w pokoju Isabel na piętrze Neelke zostawiła w kominku parę żarzących się węgli. Isabel przykucnęła i wyciągnęła ręce w stronę ciepła.