Sam uważał, że to zbyteczna ostrożność. W końcu wszystko jedno, co się stanie. Jeśli nie zabiją go w więzieniu, i tak zgnije na katordze.
Czasem jednak chwytała go rozpacz. Przychodziło mu do głowy, że może jego życie jeszcze się nie skończyło i czuł pokusę, aby się ratować.
Tłumił ją w zarodku.
3.
– Dokądś się wybierasz? – Matka spojrzała podejrzliwie na Leontynę znad filiżanki kawy.
– Mam spotkanie z mecenasem Paszkiewiczem. Trzeba uregulować kwestie urzędowe. – Dziewczyna nie zamierzała wdawać się w szczegóły, a rodzicielka na szczęście więcej nie dopytywała. W ostatnim czasie wiele zmieniło się w ich życiu: to starsza panna Rapacka została głową rodziny i radziła sobie w tej roli na tyle dobrze, że nikt nie kwestionował jej decyzji, także finansowych.
– Pamiętasz, że idziemy na herbatę do Oktawii?
– Oczywiście. Na pewno wrócę przed obiadem.
– Mogłabym pojechać z tobą? – zapytała Helena, która do tej pory w milczeniu przysłuchiwała się rozmowie. – Proszę.