Leontyna spojrzała na bladą szczuplutką siostrę i zawahała się: po długiej podróży koleją oraz zamieszaniu związanym z przeprowadzką dziewczyna powinna odpoczywać.
– Lekarz powiedział, że masz na siebie uważać – stwierdziła matka, która najwyraźniej była tego samego zdania. – Zdążysz nachodzić się po mieście. I zjedz coś wreszcie – dodała z przyganą, bo z talerza młodszej córki prawie nic nie ubyło.
– Ileż można odpoczywać, proszę mamy? – Helena wbiła w rodzicielkę błagalny wzrok. – Poza tym... muszę interesować się sprawami rodziny, Tenia ma za dużo na głowie.
Powrót do Warszawy był chyba dobrą decyzją: chora, pierwszy raz od wielu miesięcy, wyraźnie sobie czegoś zażyczyła. Do tej pory zachowywała się tak, jakby nie zauważała otaczającego ją świata, a wszystkie życiowe czynności wykonywała bezwiednie.
– Tenia sobie poradzi – fuknęła matka, ale jej wzrok nieco złagodniał. – Ty nie powinnaś nawet myśleć o takich sprawach.
– Może mały spacer nie zaszkodzi? – Leontyna, ucieszona nagłym ożywieniem siostry, puściła mimo uszu uwagę matki. – Zwłaszcza że pogoda taka piękna.