Szwajcarskie i francuskie gazety szczegółowo opisywały sprawę, więc panna Rapacka wiedziała doskonale, że dokładnie w szóstą rocznicę zabójstwa Aleksandra II spiskowcy próbowali zgładzić także jego syna, tyle że przez niefrasobliwość jednego z nich agenci Ochrany udaremnili atak.
– A z miejscowych wieści... – kontynuowała Rozalia. – Imaginuj sobie, moja droga, dwa tygodnie temu doktor Koprowicz przyłapał żonę in flagranti z własnym siostrzeńcem. Zastrzelił oboje na miejscu.
– O matko! – Leontyna uniosła ręce do piersi.
– Albo coś innego... Pamiętasz Woronina? Tego policjanta, który prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa twojego ojca?
– Myślałam, że wrócił do Petersburga – powiedziała, a w jej głosie musiała pojawić się jakaś niepokojąca nuta, bo Rozalia spojrzała na nią uważniej. Niewykluczone, że przypomniała sobie o swych dawnych podejrzeniach, jakoby Leontyna ośmielała się darzyć tego Moskala uczuciem.
– Nie wrócił – oznajmiła ciotka. – Siedzi w areszcie w Ratuszu.
– Z jakiego powodu?