Warszawianka. Gdy zgasną światła
Ida Żmiejewska — Literatura

Wszyst­kie służ­bowe per­tur­ba­cje były jed­nak ni­czym w po­rów­na­niu z kło­po­tami oso­bi­stymi – wie­dział, że bez­pow­rot­nie stra­cił Le­on­tynę. W du­żym stop­niu na wła­sne ży­cze­nie. Po śmierci Lu­dwika pa­nie Ra­pac­kie miały po­ważne przej­ścia z żan­dar­me­rią, a on, choć mar­twił się o uko­chaną, nie śmiał zbli­żać się do niej, aby nie po­gar­szać sprawy i nie bu­dzić po­dej­rzeń. Za­mie­rzał po­cze­kać, aż wrzawa ucich­nie i do­piero wtedy, przy­naj­mniej czę­ściowo, wy­tłu­ma­czyć się z fia­ska śledz­twa. Za­nim jed­nak się spo­strzegł, pani Ame­lia wy­wio­zła córki z War­szawy.